Słuchanie muzyki może przypominać opowiadanie sobie samemu różnych historii. Są wśród nich takie, przez które prowadzą nas losy kompozytora, słowa autora, czasem oko kamery filmowej, są też takie, które nie zaistnieją bez naszego udziału. Te ostatnie pozostawiam wyobraźni, zbiegowi okoliczności sentymentalnych, sieci skojarzeń, czy nastrojowi chwili. Licząc na przychylność elementów wyżej wymienionych, zapraszam na Pozytywkę pełną muzycznych opowieści. Bez chwytliwych tytułów, krzykliwych nagłówków, bez pointy, bez morału. Łagodnie. Do usłyszenia :)
poniedziałek, 24 października 2011
Opowiadania muzyczne
Słuchanie muzyki może przypominać opowiadanie sobie samemu różnych historii. Są wśród nich takie, przez które prowadzą nas losy kompozytora, słowa autora, czasem oko kamery filmowej, są też takie, które nie zaistnieją bez naszego udziału. Te ostatnie pozostawiam wyobraźni, zbiegowi okoliczności sentymentalnych, sieci skojarzeń, czy nastrojowi chwili. Licząc na przychylność elementów wyżej wymienionych, zapraszam na Pozytywkę pełną muzycznych opowieści. Bez chwytliwych tytułów, krzykliwych nagłówków, bez pointy, bez morału. Łagodnie. Do usłyszenia :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz